20 maja, 2026
Czy z biogazowni naprawdę nieładnie pachnie?

Czy z biogazowni naprawdę nieładnie pachnie?

Kiedy w okolicy pojawia się informacja o planowanej biogazowni rolniczej, pierwsza reakcja większości mieszkańców jest przewidywalna: strach przed smrodem. Ten odruch jest zrozumiały, bo większość z nas kojarzy fermentację z odorem gnojowicy rozlewanej po polach wiosną. Problem w tym, że nowoczesna biogazownia rolnicza i otwarta laguna gnojowicy to dwa zupełnie różne światy pod względem technologicznym. Szczelnie zamknięta instalacja, w której fermentacja zachodzi wewnątrz hermetycznych zbiorników, nie emituje zapachu na zewnątrz – a przynajmniej nie powinna, jeśli została zaprojektowana i eksploatowana zgodnie ze sztuką. Zanim więc podpiszesz protest przeciwko inwestycji w swojej gminie, warto sprawdzić, z czym naprawdę masz do czynienia.

Skąd pochodzi smród, który znasz – i dlaczego biogazownia go eliminuje?

Charakterystyczny zapach, który znasz z wiosennych pól, pochodzi z gnojowicy rozlewanej bezpośrednio na grunty. Podczas tego procesu gnojowica ma kontakt z powietrzem i właśnie wtedy uwalniają się związki siarki oraz amoniaku odpowiedzialne za uciążliwość zapachową. Biogazownia rolnicza działa na odwrót: gnojowica i inne substraty organiczne trafiają do zamkniętego reaktora, gdzie w warunkach beztlenowych produkują biogaz. Nie ma kontaktu z powietrzem, nie ma emisji.

Co więcej, poferment czyli materiał, który pozostaje po procesie fermentacji jest znacznie lepszym nawozem niż surowa gnojowica, a jego rozlewanie na pola generuje wyraźnie mniejszą uciążliwość zapachową. Rolnik posiadający biogazownię ogranicza więc ilość surowej gnojowicy trafiającej na grunty, co w praktyce oznacza mniej smrodu w okolicy.

Ważne znaczenie ma tu szczelność instalacji. Zbiorniki fermentacyjne pracują pod niewielkim nadciśnieniem, co fizycznie uniemożliwia wydostawanie się gazów na zewnątrz. Biogaz jest zbierany i spalany w kogeneratorze lub kotłowni, a nie uwalniany do atmosfery. Jedynym miejscem, gdzie zapach może być wyczuwalny, jest strefa przyjęcia substratów, czyli miejsce, gdzie gnojowica i odpady organiczne są dostarczane do instalacji. W dobrze zaprojektowanych obiektach ta strefa jest zadaszona, a powietrze przechodzi przez biofiltr przed wypuszczeniem na zewnątrz.

Przeczytaj  Zanieczyszczenie powietrza w Polsce

Czy biogazownia zapach może stanowić realny problem i kiedy?

Uczciwa odpowiedź brzmi: tak, może ale w ściśle określonych okolicznościach. Uciążliwość zapachowa pojawia się najczęściej w trzech sytuacjach: podczas awarii instalacji, przy nieprawidłowej eksploatacji zbiorników oraz w trakcie rozlewania pofermentu w niesprzyjających warunkach atmosferycznych (bezwietrzne, gorące dni).

Awarie zdarzają się w każdej instalacji przemysłowej. Różnica polega na tym, że przepisy nakładają na operatora biogazowni obowiązek posiadania planu awaryjnego i raportowania incydentów do odpowiednich organów. Mieszkańcy gminy mają prawo żądać dostępu do tych raportów, i warto z tego prawa korzystać.

Nieprawidłowa eksploatacja to najczęstsze źródło problemów w obiektach, które funkcjonują od lat bez odpowiedniego nadzoru technicznego. Przeciążony reaktor, zbyt krótki czas retencji substratów czy zaniedbana konserwacja układu gazowego, każde z tych uchybień może skutkować przejściowym pogorszeniem sytuacji zapachowej. Dlatego wybór operatora instalacji ma dla sąsiadów biogazowni większe znaczenie niż lokalizacja samego obiektu.

Rozlewanie pofermentu podlega tym samym ograniczeniom co rozlewanie gnojowicy, operator musi przestrzegać przepisów dotyczących Programu Azotanowego, który określa dozwolone terminy i dawki. Świadomy sąsiad biogazowni może monitorować harmonogram rozlewów i reagować na naruszenia.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda instalacja zaprojektowana zgodnie z tymi standardami, zajrzyj do realizacji  link do SKB biogazownia, to dobry punkt odniesienia przy ocenie każdej nowej inwestycji w gminie.

Co gmina zyskuje finansowo i dlaczego to ma znaczenie dla Ciebie?

Podatek od nieruchomości płacony przez operatora biogazowni trafia bezpośrednio do budżetu gminy. Dla małych gmin wiejskich, gdzie budżet często liczy się w dziesiątkach milionów złotych, wpływy z jednej instalacji mogą sfinansować remont drogi, doposażenie szkoły lub utrzymanie świetlicy. 

Drugi wymiar finansowy dotyczy ciepła. Kogenerator biogazowni produkuje jednocześnie prąd i ciepło. Prąd trafia do sieci, ale ciepło, jeśli nie zostanie zagospodarowane, jest po prostu tracone. W instalacjach zlokalizowanych blisko zabudowań wiejskich lub małych miejscowości coraz częściej pojawia się model, w którym nadwyżka ciepła jest dostarczana do okolicznych budynków poprzez lokalną sieć ciepłowniczą. Dla gospodarstw domowych ogrzewanych dotychczas węglem lub olejem opałowym oznacza to realną obniżkę kosztów ogrzewania, przy jednoczesnym uniezależnieniu się od wahań cen surowców.

Przeczytaj  Prywatny detektyw w Polsce - co trzeba wiedzieć

Warto też pamiętać o miejscach pracy. Biogazownia rolnicza zatrudnia bezpośrednio kilka do kilkunastu osób, operatorów, techników, pracowników obsługi. W gminie, z której młodzi ludzie wyjeżdżają do miasta, każde stałe miejsce pracy ma wagę trudną do przecenienia.

Jak ocenić konkretną inwestycję zamiast reagować na mit?

Zamiast opierać opinię na skojarzeniu z gnojowicą, warto postawić inwestorowi kilka konkretnych pytań na etapie konsultacji. Jakie substraty będą przetwarzane, czy tylko gnojowica i kiszonka, czy również odpady z przemysłu spożywczego? Im bardziej zróżnicowane substraty i im intensywniejszy wydzielają zapach w stanie surowym, tym większe wymagania wobec systemu odciągów i biofiltracji. Jak wygląda strefa przyjęcia substratów, czy jest zamknięta, zadaszona, z podciśnieniem? Czy instalacja posiada system monitoringu emisji i czy raporty będą dostępne publicznie? Czy inwestor przewiduje zagospodarowanie ciepła odpadowego i na jakich warunkach?

Odpowiedzi na te pytania pozwalają ocenić konkretny projekt, a nie reagować na ogólny lęk przed słowem „biogazownia”. Instalacja, która przetwarza wyłącznie gnojowicę i kiszonkę kukurydzy, pracuje w zamkniętym systemie i dostarcza ciepło do okolicznych domów, jest zupełnie innym sąsiadem niż obiekt przyjmujący odpady poubojowe bez odpowiedniego systemu odciągów.

Pytanie, które warto sobie zadać przed podpisaniem petycji, brzmi: czy sprzeciwiasz się tej konkretnej instalacji, czy wyobrażeniu o niej, które zbudowałeś na podstawie zapachu gnojowicy rozlewanej na polu w maju? To istotna różnica i od jej rozstrzygnięcia zależy, czy Twoja gmina skorzysta z inwestycji, czy ją odpędzi.